Szedłem sobie spokojnie lasem, kiedy nagle spostrzegłem kilka niewyraźnych sylwetek, nie wiedziałem co zrobic. Straciłem już nadzieję na znalezienie kogokolwiek w tej okolicy. W końcu nie co krok widuje się watachy magicznych wilków, chciałem podejśc i zagadac, ale moja nieśmiałośc znowu dała się ze znaki. *na pewno mają warzniejsze rzeczy na głowie niż jakiś bachor pałętający się pod nogami* usiadłem, więc w bezpiecznej odległości i zacząłem się im przyglądac.

Offline
-Gdy miałam zaledwie rok mieszkałam z rodzicami w jaskini, niedaleko wodospadu. Pewnego dnia moja matka wróciła wystraszona. Zaczęliśmy uciekać. I wtedy nas dopadli. Ludzie. Zabili moich rodziców. jakieś 3 miesiące żyłam w osamotnieniu. Dużo schudłam, bo mało jadłam. W końcu wataha znalazła mnie tam. Przygarnęli mnie. Od tamtej pory jestem częścią tej rodziny, tak jak ty teraz.-powiedziałam.
Postanowiłem zrobić mały obchód.
Offline